Zamknij okienko

Energetyka węglowa odpowiedzialna jest za 22 900 zgonów rocznie w Europie i generuje koszty zdrowotne sięgające nawet 62,3 miliardów euro. W naszym wspólnym interesie leży to, aby 28 kwietnia w Brukseli przyjęto tzw. dokument BREF, który zaostrzy normy emisji dla elektrowni węglowych.

Część z nas pamięta, jak w latach 80. XX wieku kraje Europy zaczęły wprowadzać benzynę bezołowiową i że z początkiem 2000 roku nie było już możliwe tankowanie samochodów benzyną z ołowiem. Dziś wydaje nam się oczywiste, że do baków naszych aut wlewamy paliwo mniej szkodliwe dla zdrowia. Jednak w tamtych czasach przejście na benzynę bezołowiową wcale nie było takie proste i oczywiste. Przedstawiciele przemysłu paliwowego twierdzili, że jest to droga, niesprawdzona technologia i na wiele lat zablokowali wprowadzenie alternatywy. Podobnie dzisiaj odbywa się debata na temat tego, czy należy zmniejszać szkodliwe emisje powodowane przez elektrownie. Kilka lat temu w ramach tzw. procesu sewilskiego zaproponowano po raz pierwszy wprowadzenie limitów emisji rtęci z elektrowni węglowych oraz zaostrzenie dotychczas obowiązujących limitów emisji tlenków siarki, tlenków azotu i pyłów. Głosowanie w tej sprawie ma się odbyć w Brukseli 28 kwietnia.

W ostatnich tygodniach rządy m.in. Niemiec i Polski zgłosiły zastrzeżenia do zaproponowanych nowych limitów emisji. Argumentują to tym, że proponowane technologie są drogie, a operatorzy elektrowni i tak już dokonali wielu modernizacji i odpowiednio zadbali o zdrowie obywateli. Jednak jak pokazuje wydany w 2016 roku raport „Ciemna chmura Europy” [1] emisje z energetyki węglowej są odpowiedzialne w Europie za 22 900 przedwczesnych zgonów i dziesiątki tysięcy schorzeń rocznie, takich jak choroby serca i nowotwory. Generują one nawet 62,3 miliardów euro kosztów zdrowotnych związanych ze skutkami oddychania zanieczyszczonym powietrzem. Twierdzenia o tym, że elektrownie już odpowiednio zadbały o zdrowie obywateli, należy włożyć między bajki. Wciąż potrzebujemy rozwiązań, które pomogą lepiej chronić nasze zdrowie i życie.

Dyrektywa o emisjach przemysłowych i dokument BREF

Celem Dyrektywy o emisjach przemysłowych (zwanej Dyrektywą IED) jest zmniejszenie wpływu przemysłu, m.in. energetyki, na środowisko i zdrowie ludzi. Sposobem na to ma być wdrażanie tzw. najlepszych dostępnych technik (BAT – Best Available Techniques). Od ponad sześciu lat eksperci z krajów członkowskich, przedstawiciele przemysłu i organizacje ekologiczne uczestniczyły w tzw. procesie sewilskim, aby wypracować nowe normy emisji z elektrowni węglowych. Przyjęty na Forum Dyrektywy IED w październiku ubiegłego roku dokument BREF (od ang. BAT reference documents) zawiera rekomendacje najlepszych dostępnych technik, które pomogą zmniejszyć ciemną chmurę nad Europą. Zdaniem ekspertów przepisy te mogą uchronić od przedwczesnej śmierci nawet 20 tysięcy osób rocznie [2].

Zgodnie z procedurą przewidzianą w Dyrektywie zaproponowany przez Forum dokument BREF powinien być przyjęty na zasadzie większości kwalifikowanej przez państwa członkowskie. Procedura ta nie przewiduje dokonywania żadnych zmian w przyjętym już przez Forum dokumencie. Głos m.in. Niemiec i usiłowanie osłabienia przez nie w ostatniej chwili limitów emisji tlenków azotu dla istniejących elektrowni na węgiel brunatny (a więc tych najbardziej trujących) jest bulwersujący. Gdyby doszło do takiego precedensu, oznaczałoby to, że zdrowie obywateli i środowisko są mniej ważne niż zyski osiągane przez najbrudniejsze i najstarsze elektrownie w Europie. Jako żywo przypomina to sytuację z lat 80. i opór przemysłu paliwowego wobec prób wprowadzenia mniej szkodliwych paliw do baków naszych samochodów. Dziś trudno sobie nawet wyobrazić co by było, gdyby wówczas skutecznie zablokowano wycofanie ołowiu z benzyny.

Co będą oznaczać nowe limity dla elektrowni w Polsce?

Zakładając pozytywny scenariusz, zgodnie z którym 28 kwietnia uda się osiągnąć odpowiednią większość i opóźnione już i tak o ponad dwa lata głosowanie zakończy się przyjęciem dokumentu BREF, przyjrzyjmy się, co to będzie oznaczać dla naszych krajowych elektrowni węglowych. W ciągu pół roku dokument zostanie opublikowany w dzienniku urzędowym Unii Europejskiej, co zapoczątkuje czteroletni okres dostosowawczy do nowych standardów emisyjnych. Urzędy marszałkowskie wezwą operatorów elektrowni nie spełniających standardów do dostosowania się. To w praktyce oznacza konieczność zmian i inwestycji dla prawie wszystkich instalacji węglowych w Polsce. Te, które nie dostosują się do nowych standardów, ani nie uzyskają zgody marszałka na odstępstwo od nich (zgodnie z Dyrektywą IED pozostawiono pewną furtkę dla operatorów), będą musiały się zamknąć w ciągu 4 lat od uchwalenia nowych przepisów (czyli na jesieni 2021 roku).

Czy modernizacja to sensowny kierunek?

Dostosowanie elektrowni do nowych limitów emisji wiąże się oczywiście z kosztami. Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Środowiska niezbędna modernizacja całego sektora energetycznego w Polsce, którą należy przeprowadzić w ciągu najbliższych 4 lat, zamknie się w niebagatelnej kwocie 12 miliardów zł [3]. Ale warto być świadomym, że wydane teraz miliardy nie będą końcem wydatków na modernizowanie naszych starych bloków węglowych. Komisja Europejska zapowiada okresową rewizję najlepszych dostępnych technik i już po kolejnych czterech latach energetyka może zmierzyć się z perspekty­wą kolejnych inwestycji w modernizację.

Pozostając przy analogii motoryzacyjnej, każdy z nas, kto dawno temu kupił samochód, z upływem czasu stawiał sobie pytanie: czy jest sens inwestować w naprawę starzejącego się i zużywającego się auta? Czy jest sens nadal remontować silnik i reperować inne części? A może lepiej zainwestować w nowszy model, który będzie miał większą sprawność i trwałość? Dzięki rozwojowi techniki możemy się zastanowić nawet nad kupnem zupełnie nowej technologii – auta elektrycznego, które będzie tańsze w eksploatacji i nie będzie emitowało spalin. Po 28 kwietnia operatorzy elektrowni również powinni postawić sobie pytanie, czy dalsze inwestowanie w modernizacje elektrowni z lat 60. i 70. XX wieku, które stanowią większość polskiej floty, ma sens, czy też okażą się one studnią bez dna.

Dlaczego potrzebujemy dalszych zaostrzeń emisji z elektrowni?

Podnoszenie limitów emisji z elektrowni jest ważne z oczywistego powodu. Potrzeba nam realnej poprawy stanu powietrza, potrzeba nam lepszej ochrony zdrowia i życia obywateli. W obliczu kosztów zdrowotnych generowanych obecnie przez energetykę węglową, wprowadzenie zaostrzonych limitów emisji nie jest niczym kontrowersyjnym. Operatorzy, stając przed koniecznością obniżenia emisji i mając świadomość tego, że te emisje będą wciąż ulegały zaostrzeniu, mogą łatwiej dojść do konkluzji, że najwyższy czas na pozbycie się starego automobilu i przesiadkę do nowoczesnego auta.

Zamiast wydawać ogromne środki na modernizację elektrowni, operatorzy mogą zdecydować się na wygaszenie ich działania i postawić na inwestycję w nowoczesne technologie, które będą produkować czystą energię, bez uszczerbku dla zdrowia ludzi i środowiska. Nasza energetyka oparta w 85% na węglu potrzebuje mocnego impulsu, który pomoże jej się wyrwać z paradygmatu XIX-wiecznej technologii. Dyrektywa o emisjach przemysłowych i jej założenie o nieustającym podnoszeniu poprzeczki może być dla nas okazją do dokonania skoku jakościowego w branży produkcji energii. Nowoczesne farmy wiatrowe, elektrownie słoneczne, elektrownie geotermalne i programy oszczędzania energii oferują możliwość produkcji energii, która nie szkodzi naszemu zdrowiu, a jednocześnie zapewniają trwałe miejsca pracy w rozwijającej się branży. Osiągnięcie 50% udziału OZE w miksie energii elektrycznej w Polsce dałoby 100 tysięcy nowych miejsc pracy [4].

Jak dziś wydaje nam się dziwne, że ktoś mógł kiedyś na poważnie zastanawiać się, czy warto wycofać benzynę z ołowiem, tak za kilka lat ludzie mogą zastanawiać się, jak ktoś mógł na poważnie brać pod uwagę trucie ludzi przez elektrownie węglowe na starych zasadach, mimo istnienia technologii pozwalających to trucie choć trochę ograniczyć. Podobnie ludzie w przyszłości mogą zachodzić w głowę, dlaczego ktoś wolał utrzymywać przy życiu schyłkową technologię węglową, mając na wyciągnięcie ręki czyste i nowoczesne odnawialne źródła energii oraz efektywność energetyczną.

Przypisy:

[1] European Environmental Bureau (EEB), the Health and Environment Alliance (HEAL), Climate Action Network (CAN) Europe, WWF, Sandbag, "Europe's Dark Cloud: How coal-burning countries are making their neighbours sick" https://sandbag.org.uk/wp-content/uploads/2016/10/dark_cloud_report.pdf

[2] European Environmental Bureau (EEB), the Health and Environment Alliance (HEAL), Climate Action Network (CAN) Europe, WWF, Sandbag, „Lifting Dark clouds” http://www.eeb.org/index.cfm/news-events/news/lifting-europe-s-dark-cloud-how-cutting-coal-saves-lives/

[3] Pismo Ministra Środowiska do Komisji Europejskiej z 6 sierpnia 2015 r.

[4] Instytut Energetyki Odnawialnej, “[R]ewolucja energetyczna dla Polski - scenariusz zaopatrzenia Polski w czyste nośniki energii w perspektywie długookresowej” http://www.greenpeace.org/poland/pl/press-centre/dokumenty-i-raporty/Rewolucja-energetyczna-dla-Polski/